na początku był poniedziałek
Miałem ostatnio sporo czasu na refleksje z okazji tygodniowej gościny wirusa niewiadomego rodzaju i pochodzenia, który nie wykazując się dobrymi manierami nie raczył się przedstawić, zastanawiałem się więc częściej niż zwykle ile jest w rzeczywistości prawdy w informacjach zawartych w konspiracyjnych teoriach. Sam już nie wiem. Te historie budzą prawdziwy lęk bo gdyby okazały się faktycznymi opisami procederów rozgrywanych przez polityczno-bankierskie kartele
za kulisami życia społecznego to nie chciałbym żyć w takim świecie. Zdecydowanie nie chciałbym.
Wczoraj na słupie przy poznańskim Placu Wolności zauważyłem ulotkę zapraszającą na spotkanie Klubu Wolnej Myśli na którym odbędzie druga z kolei po “Union” projekcja. W środę mają emitować “Kymaticę”, miłośnikom “konspiry” nie musze tytułu przedstawiać, laicy mogą zapoznać się z pozycją tu. Wybrał bym się. Pewnie zostanę w domu i jakoś pomysłowo zmarnuje ten czas, bo gdzieś głęboko w środku czuję, że publiczne pokazy takich filmów, budowa ruchu na bazie dekonspiracji, budowanie jakiegokolwiek zagęszczenia wokół tych sytuacji stanowią zagrożenie dla wolności tych inicjatyw.
Dlaczego?
Dlatego, że nie można mieć pewności, czy te treści nie posłużą komuś do zdobycia jego własnych celów lub jako produkt dla wylansowania innej prawdy niż jest w nich przedstawiona. Moim zdaniem powinny pozostać neutralne, to dla nich najlepszy biotop. Z kazaniem na górze też ktoś zaczął kombinować i nie wyszło z tego nic dobrego patrząc na skutki działania monstrum toczącego choroba umysły milionów. Coraz bardziej wątpię czy kiedykolwiek znajdzie się na to lekarstwo.
Wracając do klubu to zdaje się ma lewicowe korzenie, ale przekonać się muszę osobiście taszcząc tam swoje szanowne cztery litery, a nie ferować wyroki sądząc po widzimisię jak niektórzy “oświeceni” przez brak wiedzy i rozeznania przeciwnicy teorii spiskowych. Niektórym trudno załapać, że są to tylko teorie, ale po co o nich pisać, w maliny z nimi.
Z drugiej strony to dobrze, że są nawet najmniejsze oznaki zainteresowania tematem, ponieważ stwarza to szansę na jakiś twórczy proces w jego obrębie. Nudno by było powtarzać cały czas w kółko te same treści, niestety nawet w teorie konspiracyjne nie uciekną od wymogów ewolucji (sic!) Było by tylko miło gdyby nie okazało się to tylko chwilową modą na undergroundowe, para new age’owe filmiki o szlachetnej walce klas. Bardzo bym się rozczarował gdyby tak się okazało.
Na koniec dobra nowina: jak donosi blog PRACownia jest już angielskie wydanie książki prof. Shlomo Sanda (Zanda) pt. “The Invention of the Jewish People” (Wynalazek zwany narodem żydowskim). Czekamy na polskie wydanie z naciskiem na czekamy.
No Responses