Po nieco drętwym projektowo i inspiracyjnie okresie letnim przyszła cudowna ożywcza jesień z rześkim choć chłodnym powiewiem nowości, który najwyraźniej przewietrzył mi nieco głowę wydmuchując z niej gorące krople słońca, górskie, czerwcowe kamienie, zielenie i ziołolenie i te wszystkie soczyste pyły jakie natura rozdaje gorącym umysłom w spazmach po swoich letnich orgazmach. Wiuuu i już ich nie ma.
Przyszło poprojektować.
Dwa kreatywne zlecenia oba dotyczą stron internetowych, jedno wygórowane technicznie, pełne zakrętów na których utrzymam się tylko jeśli wejdę na nowy level technologiczny, drugie w zasadzie było obiektem moich pragnień od dawna, bardzo kreatywne pod kątem ciemnych fantasmagorii przełożonych na język ciężkich brzmień.
Przy tej wspaniałej okazji powróciło pytanie o podstawowe kwestie dla projektanta graficznego, którym jest zorganizowanie miejsca do pracy. Jak wiadomo jest gatunek zwierzęcia graficznego, który pracuje w domu na domowym, prywatnym komputerze nazywany freelancerem pospolitym i mu to w ogóle nie wadzi, że pracuje tam gdzie wypoczywa i żyje. Drugi gatunek ma gorzej, nie dość, że mu się kłóci domowe otoczenie komputerowe z pracowym, to jeszcze nie może się skupić bez osobnego miejsca do pracy, zorganizować i w ogóle idzie wszystko jak po grudzie.
Zastanawiałem czego jest to kwestia?
U.G. Krishanmurti powiedziałby: thinking, assholl, Karion nie dodałby nic błyskotliwego, ale zrobiłby minę jakby się zgadzał, ja nie wiem, ale pewnie się zgodzę z panami powyżej. Myśli leżą u podstaw każdego działania, więc dlaczego miało by być inaczej? Nie jest tajemnicą że, każdą myśl podobnie jak dźwięk da się przestawić lub bardziej dokładnie dostroić, a jak? tak jak w muzyce- innym dźwiękiem. Sam ostatnio zaczynam to sobie wpajać, by unikać pewnych zachowań dostrajając się przebywaniem w pobliżu przedmiotu, myśli lub otoczenia symbolizującego zachowanie jakiego pożądam. Działa? Owszem. Zawsze działało o czym wiedzieli już starożytni tworząc kilka bajek, w które bawią się do dziś dorośli przebrani w fikuśne kiece o tajemnych symbolice. Ale działa, zostawmy więc panów w kiecach, którzy machając różdżką puszczają oko, że to symbol falliczny ;)
Tak więc dostrajając się można zmienić swoje nastawienie i nie odczuwać przykrych skutków dyskomfortu, po to by cieszyć się owocami swojej pracy i przebywać bez zahamowań w otoczeniu pełnym inspiracji, czego każdemu życzę. No może kilku osobom nie, ale jak w tym dowcipie “gówno widzi gówno, Budda widzi Buddę”.
No dobra ale jak można to zrobić zapyta ktoś z niesmakiem patrząc na swoje stare miejsce, wytarty fotel, tona gratów delikatnie odsłania niczym dumną Anapurnę czubek obudowy kompa, na pulpicie same kuszące skróty do gierek lub innych uciech, pierwsze pająki, które pokryły tablet pajęczyną doczekały się wnucząt, zero kartek, pisaków, światła oraz wolnego miejsca i co gdzie tu klimat do projektowania? Może zleciał za biurko bo już się nie zmieścił? Warto zerknąć, byle w masce by nie udusić się od kurzu, przy gruncie przeważnie jest mniej tlenu.
Grunt to dobre miejsce
Można na znudzoną żonę, czyli przemeblować pokój stawiając biurko w innym miejscu, jakim?
najlepiej takim gdzie najchętniej zasypia kreatywny kot. Kreatywny kot to typowy miernik występowania pola inspiracyjnego, podobnie jak różni odpaleni bliźni mierzą cieki, ścieki i inne fengszuje. Skąd wziąć kreatywnego kota? Na pewno nie z kibla, no bo skoro tam się znalazł to raczej nie błysnął kreatywnością. Najlepiej ze schroniska, można wodzić Worholem przed klatkami i jak któryś zamruczy to bierzemy, hops do domu, tam gdzie zaśnie stawiamy biurko.
Pamiętamy by miejsce było dobrze oświetlone prze dzienne światło, a nie sztuczne, ponieważ kolory postrzegane w naturalnym świetle mają bardziej uspakajające działanie na klientów, którzy nie dzwonią z tak częstymi pretensjami jak w wypadku kolorów wybieranych przy świetle sztucznym sztucznym lub wypalonym i nieskalibrowanym monitorze, że przecież zamawiali czerwone tło, a nie pomarańczowe. Wyzywanie ich od tłuków i ignorantów i że nie mają pojęcia o malarstwie nic nie daje, że my przy sztaludze pół życia a oni z kolorami tylko dzięki kolorowej tv mają coś wspólnego tym bardziej. Skutkuje to tylko mniejsza liczbą cyferek na koncie, nie wiem czemu, ale tak jest zawsze jak pracuje się nad stroną internetową lub drukiem po ciemku lub przy świetle sztucznym. Może kiedyś się dowiem co rządzi tą zasadą.
Porządek w miejscu pracy to porządek w umyśle
Bierzemy dużą niszczarkę, małą siostrę lub buldożka francuskiego whatever wrzucamy tam wszystko z biurka (poza kolekcją pathy do Gothic 3, bo będzie dramat, zgrzytanie zębów potem i płacz) zostawiając duże pole (duże mam na myśli pole gdzie możesz np usiąść a nie ledwo ułożyć ołówek) dla czystych kartek, po które osobiście pójdziesz do sklepu papierniczego, a nie podpierdolisz z pracowniczego ksero, sztuka wymaga poświęceń, czym bardziej Ci nogi w dupę wejdą od biegania za sprawami zlecenia, tym bardziej nie będzie Ci się chciało podchodzić do niego mniej poważnie. Kolej na zorganizowanie sobie kreatywnego kubeczka (frustracja przychodzi niczym tsunami, gdy zorientujesz się jak ciężko zorganizować jakiś pojemnik pomimo lasu pustych pod biurkiem) na komplet (mam na myśli więcej niż dwa) pisaków, tak, pisaków a nie wiejskich, koszmarnych, odpustowych długopisów, pisaków dobrze kreślących linie różne grubości, pamiętasz ile ton takiego szpeju miałeś w plastyku? Dlaczego nagle przestałeś ich potrzebować, pamiętasz kiedy to się stało? Wróć do lepszych czasów, puść lekko dwie stówy na przybory rysownicze tak samo jak puszczasz na drinki w piątek pomyśl o ile lepiej się poczujesz.
Dotykaj papier, podziwiaj czcionki, gładź…
Jeśli już wszystko masz kup w empiku kilka designerskich magazynów branżowych, jest kilka na prawdę wartych uwagi. Może nie dostrzegasz już różnicy w czcionce drukowanej na papierze, który kiedyś pachniał farbą, a teraz wali ołowiem, a spikselizowanymi krzakami na monitorze, które nigdy nie będą drukiem, ale szybko obudzisz stare miłości (nie mylić z byłmi). Inspiracja przychodzi szybko, widzisz kolesi, którzy nie marnują życia na bzdety, tylko uparcie prują na przód tworząc światy pełne kunsztu i wzlotu wyobraźni. Ty też tak chcesz i możesz, tylko to się liczy. Sam zobaczysz jak szybko napełnisz się pomysłami wystarczy poprzebywać w otoczeniu, które zawiera w sobie to czego potrzebujesz. Zobacz wszystko w nowym świetle, to Ty jesteś źródłem swojej inspiracji, potrzebujesz tylko małego impulsu.
No i podstawa, bierz się do pracy :)