dobry rybak, zły rybak 09mar10 | 0
to co jednego dnia wrzucisz do swojej głowy zostanie dnia jutrzejszego (możesz być pewien) przetrawione i zamienione w coś czego się nie spodziewasz. Ja nazywam to nowym doświadczeniem. Taki właśnie powolny, rutynowy, umysłowo trawienny wręcz proces nazywam nowym doświadczeniem.
Robię tak dlatego, że
spontaniczne, zaskakujące i szokujące mój umysł wydarzenia nie przydarzają mi się. Po prostu reaguję na otoczenie z odpowiednią dla siebie wrażliwością.
Albo…jestem bardzo daleko od wrażliwości jaką życzył bym sobie posiadać.
Tak czy owak, konkluzja jest bezlitosna.
Nie ma możliwości obiektywnej oceny stopnia swojej wrażliwości. Nie można więc stwierdzić, czy informacje, które płyną z otoczenia mają jakąś wartość odnośnie obserwowanego zjawiska.
Więc jeśli ktoś mówi Wam, że czegoś nie widzicie, albo nie rozumiecie i zaczyna Wam coś tłumaczyć, to chodzi w tym o to, że ten ktoś wobec “własnych” myśli czy słów jest w takim samym położeniu jak Wy, nie ma tu żadnej racji ani prawa posiadania, są tylko słowa, słowa, słowa.
Jeśli ktoś o czymś mówi, znaczy to tylko tyle, że może o tym opowiadać, nic więcej i nic mniej. Żadna w tym wiedza.
Słowo nie pomieści niczego co można doświadczyć. Słowo jest martwe z natury, może przenosić tylko cienie realnego doświadczenia.
(ten dziwny tytuł wpisu wyjaśni się jutro)